poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Bikerajd Lisich Skałek, czyli przewaga wsi nad "profesjonalizmem"

Tak jak pisałem wróciłem do kolarstwa. Kwestią czasu był powrót na trasy wyścigów. Na razie nie porywam się na imprezy nie wiadomo jakiej rangi, wybieram to co blisko i to co oferuje fajne traski.
Przed startem pełny sił :)
W niedzielę 28 sierpnia miałem okazję wziąć udział w Bikerajdzie Lisich Skałek w Dębrzniku. Wyścig organizowany był przez sołectwo Dębrznik i gminę Kamienna Góra. Wpisowe? Jedynie 30 złotych! A co w zamian? Koszulka, pamiątkowy medal, kiełbasa, grochówa, ciasto, losowanie nagród i co najważniejsze super rodzinna-wiejska atmosfera, fajna zabawa, a przy tym naprawdę ciekawa trasa wyścigu! I tutaj jest czas na nawiązanie do tytułu. Nie potrzeba imprezy na 2 tysiące osób, nie potrzeba "zawodowców" i super wysokiego poziomu, aby się dobrze bawić. Ba! Śmiem twierdzić, że dużo lepiej było tutaj, ponieważ płaci się dużo mniej, a czerpie się więcej. Myślę, że wynika to z tego, że takie imprezy nie są nastawione na zysk, a własnie na atmosferę. Kończąc wstęp ogólny, mam nadzieję, że za rok znowu przyjadę, a na takie większe imprezy się nie wybieram (szanujmy się :) ).
Wyjazd z boiska
Mój występ? Drugi start w 2016 i tak samo drugi po powrocie. Sądzę, że udany. W środę objechałem trasę, dlatego też byłem przygotowany dość dobrze na wyścig. Start z boiska i po wyjeździe z niego byłem na 2 pozycji, tak też dojechałem do końca asfaltu. Tam zdecydowałem się na przyspieszenie, ponieważ koniecznie chciałem jechać jako pierwszy. Niestety to był błąd  nogi nie dają rady z tym, co chce głowa i tak spłynąłem w okolice 6 pozycji. Potem jechałem we 2 z kolarzem ze sportfuel, raz on z przodu, raz ja. Staraliśmy się trzymać tempo i trzymać pozycje. Potem na ostatnim podjeździe dojechała nas dwójka z klubu SOWIE, jednak nie wytrzymali naszego tempa. Konkretniej - ja wiedziałem, że to ostatnia ścianka i uciekłem tej trójce. Chodziło mi o to, aby na zjazd wjechać z przewagą. Po takim rozbracie z rowerem, z górki wciąż tracę, a chciałem wygrać z rywalami. Mimo, że kiedyś byłem dobry w finiszach MTB z małych grupek, to nie wiem jakby to wyglądało teraz. I tak dojechaliśmy do mety: ja, kilka sekund dalej sportfuel, znów kilka sekund i dwójka z Sowich. 
Ostatni zjazd
Cieszę się, że cały wyścig jechałem równym tempem, a nawet potrafiłem przyspieszyć. Ci z przodu trochę odjechali, ci za naszą czwórką również byli kilka minut za nami. Ostatecznie ukończyłem wyścig na 5 pozycji OPEN i 1 w kategorii 20+. Bez kraksy, bez defektu, z dużą frajdą i paroma fajnymi fotkami :) Może gdybym pojechał spokojniej start, byłoby lepiej. Nie wiem - mądrość na przyszłość jest :). Poniżej link do wyników oraz moich tras na stravie.
Co dalej? Zobaczymy, w najbliższym czasie znowu wyrywają mi zęby 8. Jakiś wyścig zapewne jeszcze pojadę.


Finisz
1 miejsce w kategorii 20+
 WYNIKI

sobota, 27 sierpnia 2016

Powrót, aber warum?

Postanowiłem znowu pisać bloga. Dlaczego?
W ostatnim czasie wiele w moim życiu się pozmieniało, a kolejne zmiany są tuż przede mną. Wróciłem do kolarstwa - temat na oddzielnego posta. Będę mógł ponownie pisać o ciekawszych trasach, czy moich wyścigach. Tak samo jak wcześniej będę mógł prezentować swoje wycieczki piesze, plany, przygody. Mam nadzieję, że chociaż kilka osób to zainteresuje.
Jednak teraz blog nie będzie tylko sportowo-turystyczny. Jako, że od kilku miesięcy piastuje funkcję Przewodniczącego Forum Młodych PiS w Jeleniej Górze, będę mógł wypowiadać się także na tematy społeczne, polityczne, czy po prostu związane z ludźmi lub wydarzeniami. Uważam, że w ten sposób jestem w stanie dotrzeć do pewnego grona odbiorców, które może się ze mną zgadzać, albo oczywiście polemizować. Zwłaszcza ciekawe będzie dla mnie, komentować wydarzenia w Polsce zza granicy.
Dlaczego zza granicy zapytacie? Ano dlatego, że najbliższy semestr spędzę w Austrii, w Graz na tamtejszej uczelni technicznej, w ramach programu Erasmus. Stąd również dwujęzyczny tytuł posta. Mam nadzieję na ciekawe doświadczenia i zdobycie nowej wiedzy. Planuję również robić jakieś relacje z tamtego świata, który w porównaniu do naszej nawet jakże pięknej Rzeczpospolitej, śmiało możemy nazwać jednak innym światem. Oby wszystko się udało.
Blog w międzyczasie będzie trochę zmieniać swój wygląd, a ja liczę, że wszystko mi się uda :)
Trzymajcie kciuki, a ja wrzucam moje aktualne zdjęcie :D
W Krakowie, z piwkiem na propsie