Październik niebawem się skończy, jest to więc chyba najwyższy czas, aby napisać podsumowanie całego sezonu 2014 z mojej perspektywy :) Opisując rok 2014, ciężko jest jednak nie zahaczyć jeszcze o rok 2013.
A więc, nie zaczyna się zdania od a więc :)
Pod koniec 2013 byłem naprawdę zmęczony kolarstwem. Fatalna pogoda, błoto, defekty a przede wszystkim praca w wakacje jakoś mnie przygniotły. Mimo, że wyniki nie były najgorsze pojawiło się pytanie "co dalej?". Musiałem się tez przygotować do matury, a poza sportem i maturą miałem naprawdę kupę innych zajęć, na szczęście zakończonych sukcesami :) W przerwie świątecznej pojechałem raz na rower i stwierdziłem, że "nie! Z tym skończyć tak po prostu nie można!" Postanowiłem zadzwonić do mojego klubu z 2012 roku: BSA Pro tour celem wyrażenia chęci ponownego ścigania się w ich barwach. I udało się :) znalazłem klub na sezon :)
Z powodu jednak matury przygotowania nie były takie jak być powinny. Do pierwszych startów podszedłem nieprzygotowany. Mimo tego, że w tym roku miałem tylko zbierać doświadczenia (przejście z juniora do orlika) to świadomość braku formy jest niemiła.
I pierwsze starty to potwierdziły. Fajna atmosfera w klubie w Sobótce, ale wynik żaden :) Podobnie na Czasówce Sudeckiej i Kryterium w Podgórzynie, wystartowałem, czegoś się nauczyłem - i koniec.
Potem czas maturalny - zero aktywności, maksimum stresu. Rower odstawiony na bok (podobnie jak od końca sezonu 2013) ale 82% z matmy rozszerzonej chyba mi to wszystko wynagrodziło :)
Czas zatem wziąć się do roboty. Już zaczynam jeździć, a tu grypa żołądkowa. I wszystko od początku. Czerwiec przejeżdżony, z drobniutkimi sukcesami w lokalnych zawodach. na koniec miesiąca doświadczalny start w Mistrzostwach Polski w Sobótce. Źle nie było, 3,5 okrążenia w peletonie - przyjemność, a przy okazji wiele doświadczeń :)
No i wakacje, mało startów, dużo wolnego czasu, sukces w postaci dostania się na politechnikę. No to trzeba realizować marzenia! Trzeba więc zrobić trening "alpejski" :) czyli 145 km, ok 3500m przewyższeń, z wjazdem na wysokość 1400 mnpm! Udało się :) mimo nieidealnej pogody spędziłem 6 godzin w siodle i dałem radę :) widoki i radość? KOSMOS!
Po drodze jeden start MTB, bardzo udane Łysogórki MTB - 3 miejsce open i w kategorii, fajna zabawa i wiele fajnych fotek ;)
Kolejnym celem na 2014 był start w "płaskiej" czasówce. Udało mi się to zrealizować 10 sierpnia startując w Śniadaniu Mistrzów pod Wrocławiem. Dystans tylko 15,15 km, ale dla mnie to całkiem nowe doświadczenie i okazja do przetestowania lemondki :) Wynik ok, liczyłem na średnią powyżej 40 i miejsce w "dychu". Zadowolić musiałem się średnią ok. 39,4 km/h, 16 miejscem open i wygraną w kategorii wiekowej. Nieźle, ale to nie było moje ostatnie słowo :)
Dalej miałem obóz klubowy. Wieeeeele się nauczyłem! Rozmowy z prosami zawsze muszą przynieść coś dobrego :) Ponadto dzięki ciężkiemu treningowi miałem możliwość znacznej poprawy swojej dyspozycji przed Górskimi Mistrzostwami Polski. One były kolejnym startem - jednak tylko doświadczalnym :) pojechałem i tyle :) 3 rundy :) ale zabawa fajna !
Potem przykre doświadczenia osobiste. Pomimo tego postanowiłem wystartować w Mistrzostwach Polski MTB, które jednak okazały się mega nieudane, ale znowu - doświadczenie :)
Potem trafiła się jeszcze trasa 200 km :) to był cel, marzenie, zabawa. I udało się ;) o tej wyprawie można przeczytać 2 posty niżej ;)
Był jeszcze weekend na Paulinum i czasówka - nic ciekawego :) sezon 2014 się zakończył.
Nie było najgorzej - trafiło się kilka dobrych wyników. Nie wszystko co sobie założyłem zrealizowałem - jest więc co poprawiać i jest to moja motywacja na kolejny sezon :) Podobnie można przeanalizować to co się jednak udało, żeby w następnych latach to poprawić :)
Póki co jednak czas na odpoczynek, regenerację oraz adaptację we Wrocławiu - to tutaj przeniosłem się na studia ;)
Kwestią do rozwiązania pozostaje ból kolan. Póki co prześwietlenie nic nie wykazało, przede mną USG. Zobaczymy, nie chce nic wyrokować.
To tyle ;) czekamy na śnieg, góry, biegówki, bieganie :)
Dzięki!