czwartek, 20 października 2016

Polak Węgier - dwa bratanki oraz bohater Arnold

W ostatni weekend korzystając z fajnej lokalizacji na wypady, jaką niewątpliwie jest Graz, wybrałem się na wycieczkę na Węgry. Budapeszt jest trochę za daleko, jak na jednodniową wycieczkę (wszystko w swoim czasie). Wybrałem więc miejscowość o nazwie Szombathely. Jest to jedno z najstarszych węgierskich miast, o udokumentowanej historii jeszcze w starożytności. Około 80 tysięcy mieszkańców (podobnie jak Jelenia).

Na Węgrzech nigdy nie byłem. Znając sympatię między mieszkańcami Polski oraz Węgier koniecznie chciałem tam się wybrać. Inna waluta, inny język, Ogólnie inna kultura.

Zwiedziłem najważniejsze zabytki miasta: katedra, synagoga, wiele ciekawych uliczek. Miasto wygląda trochę inaczej niż znane mi już europejskie miasta. Ludzie nastawieni sympatycznie. Z ciekawostek dodam, że pierwszy raz w życiu widziałem kogoś, kto na spacer na smyczy wyprowadzał... świnię... Co kraj to obyczaj ;) Inaczej też wydaje się pieniądze. Już za najdrobniejszą rzecz płacimy  w tysiącach, kwestia przyzwyczajenia. Oczywiście jest ciut drożej niż w Polsce... Dogadać się ciężko, trochę mało osób zna angielski lub niemiecki. Co tu dużo więcej opowiadać, fajne miasteczko, na pewno godne uwagi. Wracając i czekając na przesiadkę zwiedziłem na szybko miasto graniczne - Szentogtthard . W zasadzie mógłbym napisać to samo.

W niedzielę natomiast wybrałem się do muzeum Arnolda Schwarzeneggera. Jest ono zlokalizowane w jego rodzinnym domu. Ciekawym doświadczeniem było zobaczenie miejsca, w którym się wychował, jak również pierwszych przyrządów, na których swoją muskulaturę powiększał przyszły mistrz świata kulturystów. Jeśli ktokolwiek będzie w okolicy koniecznie musi się tam wybrać!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Alek Jawor (@jaworsky_king)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Alek Jawor (@jaworsky_king)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz